JEST RADOŚĆ I MUSI BYĆ KLIMAT!

Archiwum: maj 2012

Parasoli solipara

DLACZEGO NIE ZOSTAŁEM DZIENNIKARZEM MUZYCZNYM?

  Na szczęście - oczywiście dla radia i Umiłowanych Radiosłuchaczy - nie zostałem dziennikarzem radiowym. Zwłaszcza muzycznym. Celem dzisiejszego wpisu jest potwierdzenie tej opatrzonej wątpliwej jakości autoironią tezy. Argumenty będą mocne, ale tylko pod względem muzycznym. Po pozostałymi względami będą słabe.   Bo co to za argument, że nadawałbym piosenki słuchaczom mniej znane? Bo przeci... czytaj dalej

komentarze: 9
szymon_i_tatyn_torun_7A_big.jpg
W drogę?

STOPIA MĄDROŚĆ

    Postanowiłem zacząć o kilkanaście sekund na kilometrze wolniej. Stwierdziłem, że przy tak okropnym upale niedzielnym nie ma co się napinać na życiówkę. Oznajmiłem samemu sobie, że w taki dzień ukropnie ukropiczny trzeba walczyć o ukończenie maratonu poświęconego z mojej strony pamięci znakomitej młociarki pani Kamili Skolimowskiej. Moja prawa stopa nie jest głupia jak but.   Pan Szymon,... czytaj dalej

komentarze: 7
Ku czci

καλοκἀγαθία - PRAGNIENIE

Jutro wychodzę na ostatni trening przed niedzielnymi zawodami. Pobiegam sobie jakieś 45 minut, może troszkę mniej, a może troszkę więcej, na pewno mniej niż w niedzielę. O jakieś trzy godziny. Może troszkę mniej - wersja bardziej pożądana. Może troszkę więcej - wersja bardziej prawdopodobna.   Nie mam jakiegoś szczególnego celu czasowego na maraton. Chcę po prostu pobiegac sobie po Toruniu, p... czytaj dalej

komentarze: 12
wasyl4_k3_big.jpg
W drogę?

REALIZOWANIE KRONIKARSKIEGO OBOWIĄZKU, CZĘŚĆ 2.

  Wiedziałem już w sobotę, że jeżeli w niedzielę będzie taka pogoda, jak w niedzielę była, czego całkowicie pewien byłem w poniedziałek, to życiówka nie powinna być dla mnie zaskoczeniem, tak jak zaskoczeniem dla nikogo nie jest dziwna konstrukcja tego zdania, rzadko bowiem w jednym zdaniu zdarza się zygzakowate pomylenie czasów, spałąkowione zakrzywienie czasoprzestrzeni i jeszcze gramatyczne... czytaj dalej

komentarze: 6
t4_1_ga_big.jpg
W drogę?

REALIZOWANIE KRONIKARSKIEGO OBOWIĄZKU, CZĘŚĆ 1.

  3 maja w gminie Łubianka miały miejsce moje pierwsze tegoroczne zawody. Mimo że nie udało się pobić rekordu życiowego w biegu na 15 km, to jestem bardzo zadowolony. Z zawodów oczywiście. I z siebie też. Mam zresztą powody. Tak, mam.   Zacząłem tempem na życiówkę. Myślę sobie, że spróbuję. Po trzech kilometrach stwierdziłem jednak, że wolę umrzeć nieco inaczej niż na biegowych ścieżkach i t... czytaj dalej

komentarze: 4
z2_001_RH_big.jpg
W drogę?

NIC NIE BYŁO DLA MNIE ZASKOCZENIEM

  Zdaję sobie sprawę, że jakkolwiek nie rozpocząłbym tego wpisu, to jego treść nie będzie dla nikogo żadnym zaskoczeniem. Dlaczego tak się stało? Co spowodowało ten stan nadzwyczajnie niewyjątkowy? No właśnie, co? Nawet jeżeli zadowolony młody Człowiek w komentarzu do tego wpisu wspomni, skąd się wzięło owo gadanie o panu Di Caprio, ewentualnie o panu di Caprio.    czytaj dalej

komentarze: 6