JEST RADOŚĆ I MUSI BYĆ KLIMAT!

Archiwum: marzec 2010

przed_startem_bloog.jpg
Ku czci

Jest nagroda, jest radość!

Zawody w Poznaniu miały być nagrodą za dobrze przepracowaną zimę. I były nagrodą. Dodatkowo sobie tę nagrodę podwoiłem, bijąc w stolicy Wielkopolski swój rekord życiowy. I wiem, że mogłem go pobić jeszcze bardziej.1:48:24. Życiówka, do pobicia której we wrześniu zabrakło mi trzynastu sekund, w marcu została pobita o 6 minut i 27 sekund. A można było ją pobić jeszcze dotkliwiej. Niestety, na 13 ... czytaj dalej

komentarze: 14
W drogę?

Dom. Aga. Nie?

Mam dla umiłowanych Czytelników dwie informacje - złą i dobrą. Zła jest taka, że nie ma dobrej. Natomiast dobra jest taka, że nie ma złej. Czyli jest dobrze, ale nie beznadziejnie. Bo jakże ma być, skoro jest, jak jest i nic na to nie wskazuje.Nagroda dla mnie za dobrze przepracowaną zimę  domaga się odebrania w niedzielę w stolicy Wielkopolski. Endorfiny domagają się uwolnienia. Trzewia domaga... czytaj dalej

komentarze: 10
W drogę?

Szykowanie się do zawodów

W ubiegłym roku o tej porze - jak pan Lenin październik 1917 roku - przeżywałem swój start w półmaratonie warszawskim. Teraz - niczym stonka na wykopki - podpalam się na zawody w Poznaniu.Wtedy twierdziłem, że do pełni szczęścia wystarczy mi czas poniżej dwóch godzin i pięciu minut. Okazało się, że po raz pierwszy w życiu przebiegłem dystans 21,0975 km w czasie poniżej dwóch godzin, ciesząc s... czytaj dalej

komentarze: 11
Nazwa kategorii???

Bez i bez. Z i z.

Te naleśniki, o których tak wspaniale pisze pani Jadwiga, to ja mojej rodzince i sobie samemu przyrządzę w poniedziałek 22 marca. Gdy już będę po pierwszej części diety przedstartowej - diecie białkowo-tłuszczowej.Od czwartku 11 marca jestem na diecie białkowo-tłuszczowej. Nie jem chleba, makaronu, kaszy, ryżu, płatków i innych specjałów przez niektórych określanych mianem mącznych. Ładuję za t... czytaj dalej

komentarze: 10
O kuchnia!

TAK albo NIE

TAK, nie wyszła mi fasolka po kretyńsku bretońsku. Zainwestowałem w paczkę najdroższej z dostęnych w moim wiejskim sklepiku fasoli (ponad 7 złotych), kupiłem wspaniały wędzony boczuś, kawał śląskiej, sprawdzoną cebulkę na sprawdzonym straganie i ten co zawsze przecier pomidorowy. I co?NIE, żeby była ta fasolka po kretyńsku bretońsku jakoś koszmarnie niedobra. Po prostu nie dałem się wędzonce wy... czytaj dalej

komentarze: 4
W drogę?

Niekrwawiące, ale ranne pytania. Wieczorem

Jakimi słowami oddać emocje towarzyszące porannemu treningowi? Jak opisać piętnastokilometrowy bieg po wypiciu jedynie dwustupięćdziesięciomililitrowej porcji delikatnie osłodzonej herbaty? Jak bardzo dziwny jest ten świat? Jak ująć w przydawki i okoliczniki nieprzeparte pragnienie dorwania się do owsianki z suszonymi owocami grzecznie czekającej na kuchence w domku, do którego kilometrów jes... czytaj dalej

komentarze: 10