Rozpoczęły się ferie. Teoretycznie laba. Czas, w którym mogę bardziej wrócić do domu i chuchać dmuchać w ognisko domowe.
Praktycznie zaś wygląda to tak, że do środy muszę porozprawiać się ze szkolną papierologią, a we wtorek jechać do miasta powiatowego z papierologią nieszkolną. W niedzielę zaś wyruszam do Pobiedzisk, aby w poniedziałek rano z grupą z tego prześlicznego wielkopolskiego miasteczka wyruszyć w góry. Do miejsca, w którym z okna domu widać caluteńkie Tatry. Do miejsca, w którym byłem już w sierpniu. Do Gliczarowa Górnego.
Jeżeli tylko obowiązki kierownika zimowiska mi na to pozwolą, będę tam miał taki mały obóz treningowy. Pan Szwecu Pan Paweł już siedzi nad programem i myśli, jak sprawić, by kilometry przebiegnięte przeze mnie w górach jak najlepiej przełożyły się na wyniki wiosną i na formę przez cały rok. Abym po każdych zawodach mógł mu powiedzieć, że jest radość.
Jestem już po studniówce. Trudno mi było wprawdzie tańczyć, bo i za bardzo nie lubię wykonywać tej czynności, a i córeczce przypałętało się zapalenie ucha środkowego i myślami nie zawsze byłem na sali, ale za to jakże mi było miło patrzeć na to, jak moja klasa wspaniale się bawi. Zachwycałem się urodą i elegancją moich dziesięciu pań i elegancją moich dwóch panów. Wszyscy byli tak wspaniale odświętni i odświętnie wspaniali (na co dzień też są wspaniali, choć czasem trudno mi im w to uwierzyć). Byłem szczęśliwy, patrząc na ich roześmiane twarze. I jeszcze przepraszam Was, moi kochani, że tak mało tańczyłem. To nie tak, że nie chciałem. Ja naprawdę nie jestem panem Eddym Grantem.
Przejąłem rządy w kuchni. Do przyszłej niedzieli. Plany nie są zbyt ambitne. Dziś za to było całkiem nieźle, bo i niezła babka pojawiła się w kuchni. I nawet spodobała się pani Majewskiej, młodszemu panu Majewskiemu oraz (sic!) pani Felicji, mojej teściowej. Pannie Gabrieli dopiero może się spodobać przy karmieniu. Co to za babka, że podoba się i babkom, i żonom, i synom (jakżeby inaczej)? To babka ziemniaczana.
Zmieliłem ziemniaki ugotowane w mundurkach (oczywiście po ich obraniu), dodałem starte i odciśnięte surowe ziemniaki (oczywiście po ich obraniu), sól, cząber, wytopione skwareczki z wędzonego boczku, przesmażone końcówki kiełbas zwyczajnych, toruńskich, śląskich, jałowcowych i cebulkę usmażoną na tłuszczu z tych mięs i wędlin wytopionym. To wszystko wyrobiłem na jednolitą masę i uklepałem w formie do ciast - największej, aby babka zbyt wysoka nie była. Formę oczywiście wysmarowałem wcześniej tłuszczem i tartą bułką. Całość wsadziłem do nagrzanego piekarnika i trzymałem tam przez około godzinę. Podałem z solniczką, bo dałem za mało soli do ciasta. Sobie wziąłem keczup z piekła rodem. Popijałem piwem.
Jutro na treningu nie będzie po babce śladu. Planuję 28 kilometrów, ale jeżeli będzie tak wiało, jak zapowiadają, to i z 20 będę zadowolony. Mniej niż 20? Nie chciałbym... Pan Szwecu Pan Paweł powtarza (tylko nieco dosadniej), że zimą trzeba narypać kilometrów. Jutro na pewno coś dołożę do 150 kilometrów nabieganych w styczniu i 400000 metrów biegowych od 1 grudnia. Mimo że za tańcem nie przepadam.
i tak bez maki? bez jajek? a jakie propporcje tych ziemniakow? a czy wlasnej roboty smalec z duza iloscia cebuli, kielbaski oraz ziol moglby byc do tego?
autor: basia bond
Panie Barnabo,
rypane kilometry odwzajemniają pozdrowienia. I trzymają kciuki za nasz apetyt, napoleonki, szarlotki, kawy i chmielowe izotoniki.
Pani Jagodo,
ziemniaki odciśnięte trzeba dodać do gotowanych. W mojej wersji babki ziemniaczanej surowych ziemniaków było mniej niż gotowanych. Życzę smacznego. I wiem, co mówię.
Panie Randdalu,
podwajamy stawkę dzienną? To bardzo dobre rozwiązanie, byle niezbyt długo. W przyszłym tygodniu jadę w góry i tam będę biegał dwa rzy dziennie. Z wyjątkiem jednego dnia, kiedy idziemy do Doliny Kościeliskiej.
Panie Kapitanie,
prawda, że truchtanie to samo zdrowie? Być może spotkamy się na starcie wrześniowego maratonu we Wrocławiu. Właśnie wypijam za Pańskie zdrowie kufelek izotoniku chmielowego. I za zdrowie Pańskiego rumu.
Jest radość!!!
autor: Tomek
blog: jeestraadosc.bloog.pl
Swoim truchtaniem, to ja widzę, że Panu do pięt nie dorastam, ale wiem jedno: to zimowe bieganie jest wspaniałe. Piękne widoki, pluca przewentylowana i zdrowe. Ja się nie szczepiłem, nie biorę żadnych leków (poza rumem oczywiście)i od kiedy biegam te 2 - 3 razy w tygodniu po 5 - 10 km nigdy jeszcze nie zachorowałem.
Pozdrawiam serdecznie i miłego poczywania życzę.
autor (Login WP): wieniumorski
blog: kapitanwien.bloog.pl
ODP: Ja to chętnie zasponsoruję maratończyka kawą. Może byc jeszcze... szarlotka i napoleonka....Pozdrawiam
autor: Echa Wydarzeń
blog: barnaba.bloog.pl
idę i ja do lasu za chwilę. ja wczoraj 10 z kijami, dziś również 10. łamię się, czy od poniedziałku nie podwoić dawki - rano 10 i wieczorem 8 - muszę się trochę wypłaszczyć w ciągu dwóch tygodni przed moimi feriami:)
autor: randdal
A te ziemiaczki ugotowane do syrowych to w tej samej proporcji? No i czy wode trzeba odlac od tych surowych zmielonych. Pytam, bo ktos zrobil mi smaka!
autor: jagoda
O rany, TEN to ma apetyt oraz zdrowie... Pozazdrościć- kontynuacji ku naszej wspónej chwale życząc. Pozdrawiam. Rypane kilometry- także.
autor: Echa Wydarzeń
blog: barnaba.bloog.pl
środa, 17 marca 2010
Licznik odwiedzin: 49783
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Tomasz Majewski
Urodzony w roku zasłużonym
dla polskiej piłki nożnej,
w roku, o którym śpiewają
The Connells (o następnym
też śpiewają),
w pierwszej stolicy Polski.
Nauczyciel języka polskiego
z Unisławia,
ceniący lapidarne opisy.
Miłośnik gór i nizin, dobrej kuchni, dobrej literatury, dobrego filmu, dobrego teatru (także amatorskiego), dobrej muzyki i wszystkiego, co dobre, a szczególnie wszystkich, co dobrzy.
Mógłbym dużo o sobie pisać.
I naprawdę dużo dobrego. Moi znajomi wszystko by potwierdzili. Ale ci sami znajomi mówią też, że najbardziej cenią mnie za wrodzoną skromność. Zatem w informacji
o mnie nie będzie za dużo o moich zaletach.
Poza tym.
Jeest raadość!
Musi być klimat!
Kontakt:
t.majewski.prv.pl@wp.pl
GG 7792030
O wartości wartości i o tym, co jest naprawdę warte tego, aby było warte. Warto o tym pisać. Nawet jeśli wydaje się to być pisaniem o niczym.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: