| Mors stupebit, et natura, Cum resurget creatura, Judicanti responsura. |
Śmierć z przyrodą oniemiała, Ujrzy cud, gdy ludzkość cała Na sąd pójdzie zmartwychwstała. |
| Liber scriptus proferetur, In quo totum continetur, Unde mundus judicetur. |
Księgę ludzkich spraw otworzą: Z niej to przed stolicą Bożą Przeciw światu śledztwo wdrożą. |
| Judex ergo cum sedebit, Quidquid latet, apparebit: Nil inultum remanebit. |
Sędzia tedy, gdy się zjawi Co się kryło, jawnym sprawi, Nic bez pomsty nie zostawi. |
| Quid sum miser tunc dicturus? Quem patronum rogaturus, Cum vix justus sit securus? |
Cóż ja powiem, człek ubogi: W czyje mi się schronić progi, Gdy i święci nie bez trwogi? |
Requiem. Mój ulubiony fragment tej mszy żałobnej pana Mozarta powyżej. Tekst, który wyświetla się w okienku z nagraniem, zamieszczono również nad tymże okienkiem. I to z tłumaczeniem. Pan Wibo zapewne napisałby o dialogu, który prowadzą bas z puzonem, o stopniowaniu głosów połączonym ze zmianą nastroju w tekście mszy. A może to ja w tym momencie piszę głupoty o tym, o czym mógłby pan Wibo napisać. W każdym razie polecam wszystkim swoim umiłowanym Czytelnikom całe Requiem pana Mozarta. Wiem, że nie wypada tak mowić, a co dopiero pisać, o mszy żałobnej, o muzyce funeralnej, ale muszę to powiedzieć i napisać. Jest radość! Jest radość, że tak wspaniałe dzieło powstało, że pomaga ludziom oswajać i godzić się ze śmiercią najbliższych, że nawet pomaga ludziom w lepszym przeżywaniu i nierozumieniu niezmiennego i naturalnego porządku świata nazywanego niekiedy koleją rzeczy.
Znicze. Pomaleńku wypalają się na cmentarzach najtańsze znicze. Te droższe jeszcze się palą. Przez około 20 dni popalą się jeszcze znicze trzydziestodiowe ze specjalnym wkładem. Niech się palą. Niech przypominają, że światło pamięci trzeba nosić. Mam i ja swoje znicze. A te najcenniejsze zapalam na finiszu maratonów i nadal będę zapalał. W przyszłym roku kolejne dwie osoby będą finiszować wraz ze mną, dwóm kolejnym osobom zadedykuję swój start w maratonie. Wiem już, kto to będzie. Czekam jeszcze na zgodę rodziny jednej z osób, bo rodzina drugiej osoby, dla której pobiec chcę maraton, już zgodę wyraziła. Cholernie patetyczne i bardzo amerykańskie są te moje maratońskie znicze, ale jakoś nie chce mi się biegać tylko dla kolejnych liczebników porządkowych przed słowem maraton, dla kolejnych pięciu cyferek lepszych od poprzednich pięciu cyferek.
Chryzantemy. Uwielbiam te kwiaty. Tak mnie zachwycają swoimi kolorami, swoim kształtem, a w naszej kulturze funkcjonują albo jako kwiaty cmentarne, albo jako złociste w półlitrówce po czystej. Szkoda, bo tak cudownie ogrzewają powietrze w chłodne, cmentarno-listopadowe dni. I to przez tak krótki czas. Niemal tak krótki jak ten podpunkt.
Pocztówka. Jest taki wiersz pana Barańczaka, który w tytule ma słowo widokówka. Chcę mu poświęcić swój kolejny wpis. Nawet jeśli miałby ten wpis opóźnić moją relację ze środowych zawodów w Łubiance. Nie będzie to, dobrzy ludzie, interpretacja i analiza tego utworu. Będę nieprzyzwoicie powierzchowny, perfidnie nie będę trzymał się tematu i do tego wszystkiego dołożę rozdętą do granic niepodobieństwa nieobiekywność.
Kontrapunkt. Wpadła mi w ręce płyta Świat według Nohavicy. Gdy przestaję w te dni listopadowe słuchać mszy żałobnej pana Mozarta, przerzucam się na słuchanie pana Nohavicy. A pan Nohavica ma w swoim dorobku kilka utworów o podobnym działaniu terapeutycznym jak msza żałobna pana Mozarta. Kometa już kiedyś na moim bloogu odtwarzana była. Dziś pieśń o odwalaniu kity. Piękne, fajne i piękne!
Panie Wibo,
dobrze, że są takie arcydzieła. Muszę się jednak przyznać, że będąc w Filharmonii Pomorskiej na "Requiem wojennym" pana Brittena cierpiałem bardziej niż u dentysty....
Panie Barnabo,
na podziw ojciec prowadzący blooga nie zasługuje. Łacina? Uważam, że człowiek wykształcony (czyli chociażby ten ze średnim) kilka łacińskich powiedzonek i maksym powinien znać. Choćby i świńskich...
Panie Randdalu,
dziękuję za te pokłady i za tę wyrozumiałość!
Pani Ismeno,
cieszę się, że moje propozycje muzyczne przytrzymały Panią na moim bloogu. A niechby i ta nostalgia...
Panie Hagen,
są takie znicze, w których zamiast świeczek płoną jakieś diody. One długo "trzymają" i mogą długo wytrzymać - nawet przy słuchaniu pani Cassandry.
Pani Olu,
widokówka już jest, zachwyt nad chryzantemami trwa nadal, zasłuchanie w Mozarta także. I jest radość!
Panie Kapitanie,
jakże cieszą mnie Pańskie rymowane gry słowne. A że "mors" to śmierć. No, cóż... Ech, potrafi ta kostucha potworna nazwy sobie przybrać. Ech, potrafi...
autor (Login WP): t.majewski.prv.pl
blog: jeestraadosc.bloog.pl
Ja myślałem mocium Panie,
że mors pływa w oceanie,
z tego, że kreatura to ludzkość cała,
nawet moja Basię się pośmiała.
Liber z wolnością mi się jarzy,
Być w Liberii też mi się marzy.
Takie oto mam skojarzenia
łacina wszystko tak zmienia
Zwłaszcza jak się jej nie zna wcale
można się nią bawić doskonale.
autor: wieniumorski
blog: Przez morza i oceany
tak pięknie Pan zchwyciła się nad chryzantemami :) ja też je lubię. Właściwie cieszę się że są cmentarnymi kwiatami, to nadaje im klimatu. Ale przecież nie tylko na cmentarzu mozna je spotkać. W mojej wsi prawie kazdy w ogródku je ma by złapać ostatnie kwietne obrazki przed zimą.
Dobra muzyka. Szczerze mówiąc pierwszy raz słucham Mozarta od tak.
Czekam na widokówkę :) i pozdrawiam serdecznie
autor: ola
Po płytę sięgam nieczęsto. No chyba, że nastrój kiepski, ale wtedy wolę już do końca zdołować się jakąś płytą Cassandy Willson. Anna Maria Jopek w jednym z wywiadów powiedziała, że słuchając Cassandry można się powiesić. Oczywiście lekko przesadziła, ale na listopadowe wieczory muzyka w sam raz. A co do tematów cmentarnych. Nie wiedziałem, że są takie znicze, co się aż tak długo palą. No chyba, że Kolega żartuje... Pozdrawiam
autor: Hagen
blog: nibelung.bloog.pl
Zdecydowanie coś dla mnie. Posiedzę, posłucham...Nie żeby poprzednie wpisy były do bani.O,nie! Jednak nie wszystkich kręci długometrażowe kopanie...:))Jest Radość!!!
Pozdrawiam serdecznie...
autor: ismena
blog: ismena.bloog.pl
Czas, czas czas..Myślę, że wieczność jest jakimś rozwiązanie, które pozwala złagodzić żal, że nie da się wszystkich zniczy zapalić, wszystkich Requiem wysłuchać w należytej adoracji.
autor (Login WP): bkm
blog: bkm.bloog.pl
pozdrawiam, to nie moje klimaty muzyczne, ale w tej materii mam duży pokład wyrozumiałości:))
autor: randdal
Lirycznie, nostalgicznie, muzycznie-skojarzeniowo, z nitką kalendarzową, i znów z bieganiem w tle. No, i jeszcze coś z łaciny, Owidiusz z Wergiliuszem oraz podręcznikiem Skiminy gdzieś mi się w komórkach odkurzyły. I łacińskie jedno powiedzenie. Nie zacytuję, bo ono ciut świńskie, choć po łacinie brzmi dostojnie. Inter pedes.... nie, nic z tego, co dalej.. Jeśli już coś, to z dawnej ministrantury- Confiteor, albo Suscipiat... Podziwiam i znów zastygam w podziwie dla erudycji oraz formy sportowej, żeby "było w temacie"...
autor: Echa Wydarzeń
blog: barnaba.bloog.pl
No cóż,msze żałobne były i są nieodłączną częścią naszej kultury i wyrażają nie tylko emocjonalny stosunek kompozytora do nieuchronnego przemijania bliskich osób lecz są także okazją do zadumy,refleksji jak i przybliżenia jak i oswojenia się z majestatem śmierci.Ze strony artystycznej to prawdziwe arcydzieła stąd i wielkie nazwiska.Oczywiście sięgamy do nich najczęściej w okresie zadusznym nie mniej jednak są pasjonaci którzy tworzą całą otoczkę filozoficzną do tych dzieł analizując poszczególne niedokończone czy wzajemnie uzupełniające się partie instrumentów,głosów itp.To dzieło ,choć niedokończone jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej słuchanych
z tego gatunku.Co do napływu obcych obrzędów i tradycji jak i komercjalizacji tych przecie bardzo refleksyjnych świąt to niestety nieuchronne przy zderzających się obecnie kulturach choć dla człowieka chcącego ominąć to całe zamieszanie pozostaje jeszcze oktawa a nawet cały listopad -z pozdrowieniem Wibo,dzięki za wizytę.
autor: wibo
blog: wibo.bloog.pl
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 40701
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||

Tomasz Majewski
Urodzony w roku zasłużonym
dla polskiej piłki nożnej,
w roku, o którym śpiewają
The Connells (o następnym
też śpiewają),
w pierwszej stolicy Polski.
Nauczyciel języka polskiego
z Unisławia,
ceniący lapidarne opisy.
Miłośnik gór i nizin, dobrej kuchni, dobrej literatury, dobrego filmu, dobrego teatru (także amatorskiego), dobrej muzyki i wszystkiego, co dobre, a szczególnie wszystkich, co dobrzy.
Mógłbym dużo o sobie pisać.
I naprawdę dużo dobrego. Moi znajomi wszystko by potwierdzili. Ale ci sami znajomi mówią też, że najbardziej cenią mnie za wrodzoną skromność. Zatem w informacji
o mnie nie będzie za dużo o moich zaletach.
Poza tym.
Jeest raadość!
Musi być klimat!
Kontakt:
t.majewski.prv.pl@wp.pl
GG 7792030
O wartości wartości i o tym, co jest naprawdę warte tego, aby było warte. Warto o tym pisać. Nawet jeśli wydaje się to być pisaniem o niczym.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: