JEST RADOŚĆ I MUSI BYĆ KLIMAT!

W drogę?

Bezinteresowna, bo bez nagród, popularyzacja czytelnictwa


Najlepszym sposobem na popularyzację czytelnictwa jest samo czytelnictwo. Jeżeli człowiek w jakimś momencie swojego nędznego żywota nie pokocha czytania, to żywot jego jeszcze marniejszym się stanie. Chciałoby się w tym momencie użyć starotestamentowego porównania autorstwa pana Syracha (o tym krowim nawozie strzepniętym z dłoni), ale wrodzone poczucie taktu nie pozwala.


Chciałem dziś trochę na bloogu popularyzować czytelnictwo (nie mylić z polaryzacją i upupieniem), ale jak tu zachęcać do czytania, skoro najlepszą zachętą do czytania jest samo czytanie. I lepszej zachęty nie będzie.


Będą za to zagadki literackie. Nagród za rozwiązanie zagadek nie przewiduję, bo zagadki są za trudne, aby należały się za ich rozwiązanie jakieś nagrody. Cenne nagrody przyporządkowano w naszym przecudownym kraju konkursom smsowym i idiotele audiotele. Poza tym to nie konkurs, tylko zagadki literackie. Zupełnie inna bajka.


1.
Mój syn - jeszcze przez kilka dni, a może i godzin, jedynak - uwielbia wspaniałe takie krótkie wspaniałe opowiastki o grupie kolegów. Nie podam tu imion, bo zadanie byłoby zbyt łatwe i musiałbym ufundować jakąś nagrodę. Podam za to kilka szczegółów.

Po pierwsze - książeczki te, opowiastki te, są cudowną kpiną z dorosłych. Z rodziców, z nauczycieli, z sąsiadów.

Po drugie - jest tam taki chłopiec, który ciągle je. I taki, który ma ojca policjanta. I jeszcze taki jeden, co to ma tak na imię jak piłkarz, który strzelił kilka goli hydraulikom z państwa otoczonego przez Włochy.

Po trzecie - no bo co w końcu, kurczę blade.

W rozwiązaniu proszę napisać:
1. Tytuł jednej z książeczek.
Podanie autora nie jest obowiązkowe. Można podać tez pin do swojej karty bankomatowej, pod warunkiem jednak, że zostanie mi owa karta wysłana, a konto nie ulegnie wcześniej wyczyszczeniu.


2.
W wakacje zamierzam wrócić - jak do starych przyjaciół - do książek, które już kilkakrotnie czytałem. Powrót ów może odbywać się na różne sposoby - mogę słuchać sobie książki na odtwarzaczu mp3 podczas biegu. Mogę też konwencjonalnie przewracać sobie kartki.

Tej książki nie polecam swoim uczniom. W gimnazjum w ogóle o niej nie wspominam. W drugiej zaś klasie liceum mówię uczniom, że ze względów obyczajowych nie powinni do tej książki zaglądać. Zapisuję nawet na tablicy autora i tytuł tego wielkiego dzieła, każę zapisać to w zeszytach i opatrzyć adnotacją Pan Majewski tego nie poleca. Zdarzało się, że licealiści przychodzili do mnie bardzo zadowoleni, mówiąc, że my już wiemy, dlaczego pan tak nam o tej książce mówił.


Nie dodam dla ułatwienia, że autor tego dzieła otrzymał ponad dwadzieścia lat temu nagrodę Nobla. Że pochodzi z Kolumbii i że pierwszy wyraz z tytułu książki to liczebnik. I że miejsce akcji to małe miasteczko. Dotknięte też chorobą bezsenności. Poniżej jeden z moich ulubionych cytatów z tego dzieła.

U wylotu drogi z moczarów umieszczono napis: "Macondo", a nieco dalej, inny, większy, przy głównej ulicy: "Bóg istnieje".


W rozwiązaniu proszę napisać:
2. Autor i tytuł dzieła.
Można też napisać rozprawkę z elementami eseju, dlaczego pan Majewski nie poleca tej książki swoim uczniom.


3.
Autor tego dzieła też otrzymał nagrodę Nobla. Na motywach zaś tej książki napisano wspaniały musical(?). Słowa do pieśni układała sama pani Agnieszka Osiecka. Oto sztandarowa pieśń z tego spektaklu. W bardzo odważnej aranżacji. W świetnym wykonaniu pani Moniki.



W rozwiązaniu proszę napisać:
3. Autor i tytuł dzieła.
Można też napisać solidną porcję inwektyw względem ojca prowadzącego bloog, bez względu na to, czy się mu ten pin z niewyczyszczonym kontem i kartą bankomatową posłało, czy też nie. Proszę też nie pomylić wspaniałego pisarza z maszyną do szycia i dopisać, czy kolejne zagadki będą przez umiłowanych Czytelników mile widziane.